Ebro - Sumowa zasiadka (2006)
2009-08-06
Sumowa zasiadka
zdjęcia: Johny, Marcin, Technik, Hubert i Maciej.
Który to już raz jestem nad Ebro? Piąty (nie wszystkie wyprawy zostały zaprezentowane na tej stronie) Jednak ten piąty raz miał okazać się zupełnie inny od innych.
W Hiszpanii zabroniono używania jako przynęty żywych ryb. Nie chodziło o względy humanitarne a jednie o powstrzymanie migracji obcych gatunków. Trochę późno, ponieważ dwie najbardziej popularne wśród wędkarzy miejscowe ryby sum i karp są gatunkami obcymi.Rozwiązanie znaleźli karpiarze, odkryli że sumy biora na pelet. Jakie konsekwencje dla całego ekosystemu miała ta innowacja, zobaczycie w poniższej relacji.
Po wsypaniu do wody jakiś 200 kg peletu czekamy na pierwsze brania. (podpatrzyliśmy, że niemieccy czy angielscy wędkarze peletu nie żałują, podczas nęcenia wsypują około 50kg zanęty na jedną wędkę, my bardziej oszczędni postanowiliśmy o połowę zmniejszyć tę dawkę)
Ku naszemu wielkiemu zdziwieni na brania nie trzeba było długo czekać.
/A_003.jpg)
Hubert walczył dzielnie, holował swojego pierwszego suma, nie spodziwał się, że przeciwnik może być aż tak silny.
Grymas twarzy wyraża katusze łowcy. Nie jeden chciałby się zamienić.
/A_004.jpg)
/A_005.jpg)
/A_005a.jpg)
Jeszcze ostatni odjazd ryby.
/A_006.jpg)
I nam się objawił.
Można odsapnąć.
/A_007.jpg)
Ryba rzygała peletem.
/A_007a.jpg)
Było go tyle, że doszliśmy do wniosku, iż sumy z Ebro przestały polować, przestawiły się na pelet.
Jego brzuch był znacznie okazalszy w porównaniu do brzuchów ryb, które łowiłem na poprzednich wyprawach.
Jednak nie ma co narzekać, ryba była ładna, walczyła dzielnie i wszyscy zazdrościli łowcy.
/A_008.jpg)
Podczas gdy jedni pozowali do zdjęć, inni zbierali muszelki.
/A_010.jpg)
Kolejny hol, tym razem sum zmusił nas do wypłynięcia.
Moja ryba brzuch ma jeszcze okazalszy.
/A_013.jpg)
Kiedy my holujemy poważne ryby, Marcin bawi się karpiami.
Szczęśliwy łowca karpi
Miejscówka
Sumy nie dawały wytchnienia. Pelet okazał się bardzo skuteczną przynętą (i zanętą).
/A_017a.jpg)
Dwóch na jednego.
/A_020.jpg)
/A_022.jpg)
Pięćdziesiątka
/A_023.jpg)
Marcin odpuścił karpie.
/A_027.jpg)
Chyba na dobre rozpoczął się konkurs na największy sumowy brzuch.
Uśmiech karpiarza.
Łowca wykazuje pewno podobieństwo do zdobyczy.
sielanka
Tym razem Piotr stanął do konkursu o największy brzuch ryby.
Nie tylko wędka jest napięta do granic wytrzymałości, kręgosłup łowcy też.
/A_036.jpg)
/A_037.jpg)
70 kg
Bez dwóch zdań, brzuch największy spośród do tej pory złowionych.
Sum ważył równe 70 kg.
/A_039a.jpg)
/A_041.jpg)
Karpie są miłym urozmaiceniem.
Temu karpiowi humor wyraźnie nie dopisuje.
/A_044a.jpg)
Kolejna ryba zmusza nas do wypłynięcia.
Brzuch spory ale do rekordu mu daleko.
/A_051a.jpg)
A ta ryba wygląda na całkiem zgrabną, być może pelet nie jest jej stałym pokarmem.
Nie wszystkie wędki wytrzymują walkę z bestią. Jadąc nad Ebro trzeba mieć zawsze jakiś zapas.
Podebranie.
/A_065.jpg)
/A_068.jpg)
I trafił się zwycięzca w konkursie na największy sumowy brzuch. Wędkarze zrobili z tej ryby kalekę. A może to nie wędkarze a głupie, spóźnione co najmniej o 30 lat przepisy zabraniające używania żywych przynęt.
Ala za to karpie są śliczne.
Syci sumów udaliśmy się na sandacze. Wyjątkowo czysta woda jak na Ebro pozwalała na użycie spinningu.
/A_085.jpg)
Ryby świetnie brały.
A to zdjęcie stało się okładką Wędkarstwa Moje Hobby.
Populacja sumów z Ebro ma się świetnie. Łowiliśmy wszystkie roczniki. Gdyby jeszcze nie tuczyć ich peletem.
Chyba najszczuplejsza ryba wyprawy.
/A_094.jpg)
/A_103.jpg)
/A_104.jpg)
Marcin zaskoczył wszystkich. Brzuch tej ryby pretenduje do miana czempiona.
/A_107.jpg)
Sile branie, mocne zacięcie i zdecydowany hol. Taka była nasza codzienność.
Bestia się wynurzyła.
Jeśli nie jest najgrubszy to zdecydowanie najdłuższy.
To zdjęcie również przyozdobiło okładkę Wędkarstwa Moje Hobby.
212 cm
Hol takich wielkich ryb zawsze daje radość. Jednak czy wrócimy w to miejsce? Nie wiem. Sumy w Ebro przestały wieść żywot drapieżników. Bo jeśli na jedną wędkę sypie się około 50 kg peletu to dziennie na odcinku 10 km wsypuje się do wody kilka ton tego nienaturalnego pokarmu.
/A_120.jpg)
© Wszelkie prawa zastrzeżone przez Rybolownia.pl
