Stalogłowi wojownicy. Steelheady w Kolumbii Brytyjskiej

2010-11-14

 Kanada pachnąca żywicą. Tą powieścią Arkady Fiedler rozpalił wyobraźnie wielu pokoleniom globtroterów. Jednak nie tylko zapach żywicy ciągnął nas do Kanady. Ryba, której waleczność obrosła mitami od dawna rozbudzała marzenia. Wędrowna forma pstrąga tęczowego - steelhead. Niektórzy, bardzo nieliczni mieli szansę zmierzyć się z nim w naszych, pomorskich rzekach. Na szczęśliwy traf losu nie mieliśmy czasu czekać. Ruszyliśmy do Kolumbii Brytyjskiej na spotkanie z przyjacielem Jaap'em (wybrał się z nami w czerwcu na Półwysep Kolski) oraz na spotkanie ze stalogłowym wojownikiem.

Wędkarstwo to popularna forma aktywności, myślistwo jeszcze popularniejsza. Podobne trofea mieliśmy zobaczyć jeszcze wiele razy.

 

Kanada jak z obrazka. Pierwszy dzień w Kolumbii Brytyjskiej witał nas słońcem. Szkoda, że tylko pierwszy. Później lało bez przerwy, błoto spływało do rzeki a poziom wody wzrósł o metr. Cóż, z pogodą się nie negocjuje. Trzeba było ciężko tyrać. Ciężko, bo nigdy nie sądziłem, że przyjdzie mi łowić tak szybko tonącymi linkami.

Jednak przed zamoczeniem much w wodzie, należało sprawdzić, czy jest po co? Czy ryby są w rzece? Najłatwiej to sprawdzić na terenie rezerwatu plemienia WET'SUWET'EN, na którego terenie znajduje się wodospad.

Dom wodza

Na terenie parafii dominowało tradycyjne, przedkolumbijskie budownictwo

Steelhead'y w Kolumbii Brytyjskiej są pod ścisłą ochroną. Wszystkie złowione ryby muszą być niezwłocznie wypuszczone. Nawet te, które w wyniku holu poniosły na tyle dotkliwe obrażenia, iż nie mają szans przeżyć. Zakaz ten nie dotyczy Indian, którzy na własne potrzeby mogą złapać i zabrać tyle ile chcą. Gdyby nie ten anachroniczny przepis, nie trzeba by dokonywać sztucznych zarybień.

Ryba jest w rzece!!! Już deszcze nam nie straszne, nic nas nie zatrzyma. 

Planowaliśmy łowić w rzece Skeena i jej dopływach. W których? - to zależało od pogody. Wiedzieliśmy, że ten rok jest dobry, do Skeena'y weszło 250 tysięcy steelhead'ów. Skeena to druga co do wielkości rzeka Kolumbii Brytyjskiej (największa jest Frazer). Płynie przez 570 km a razem z dopływami tworzy kilka tysięcy km rzek. Dlatego 250 tys ryb nie musiało być wcale łatwe do odnalezienia. 250 tys to najlepszy wynik od lat, zwykle na tarło wpływa około 70 tys sztuk mniej. Ich ilość zależy zwykle od sukcesu tarła z poprzednich lat.

Razem ze steelhed'ami w górę rzeki szły łososie - kiżucze. Dla nich to była ostatnia droga. (wszystkie gatunki łososi pacyficznych giną po tarle, nie dotyczy to steelhead'ów)

Więcej zdjęć ryb pokonujących wodospad znajdziecie w zakładce RESZTA ZDJĘĆ

Nad Skeen'ą pojawiamy się o świcie. Do tej pory szczerze wierzyłem, że rano to ryby śpią. Tu w Kolumbii miało się okazać, że nie śpią...

Nie było nam dane zwodować łodzi. Brzeg stanowił terytorium rezerwatu grupy Athapaska'ów. Natychmiast pojawili się rdzenni mieszkańcy. Używając niewyszukanego języka oraz poważniejszego argumentu poprosili, byśmy niezwłocznie opuścili ich ziemię. Co też niezwłocznie uczyniliśmy. (Nie miałem odwagi wycelować mojego obiektywu w pana z argumentem). Próbowaliśmy sprawę rozwiązać, tak po słowiańsku. Nie chcieli kasy. Dostają ją od rządu, więcej nie potrzebują. Swoją drogą byłem zdziwiony jak duża wrogość panuje pomiędzy przedkolumbijskimi i pokolumbijskimi mieszkańcami BC.

 Rezerwat, turyści nie są mile widziani

 Wiele kilometrów niżej znaleźliśmy odpowiednie miejsce do zwodowania łodzi.

 

 Przygoda się rozpoczeła

Jaap bardzo serio traktuje swoje hobby. Łódź z napędem strumieniowym, silnik 200 koni. To rozwiązanie pozwala pływać na ogromne odległości od miejscówki do miejscówki. Pozwala wrócić na starą, sprawdzoną gdy na nowych ryby nie biorą. Niemożliwe w przypadku raftingu... Zastosowany napęd potrzebuje tylko kilkunastu centymetrów wody. Mając taką łódź cały wysiłek poświęcamy tylko wędkarstwu. 

Mimo paskudnej pogody krajobrazy zatykają dech w piersiach. Ciężko przywyknąć. 

 

 Jak się umie to nie sztuka. 

 Dobry wędkarz na swoim łowisku nie czekał długo na branie.

 

 Jaap pozuje niechętnie. Takich złowił tysiące.

Dobra miejscówka...

a ja nie wiem czy łapać za aparat, czy za wędkę....

W Polsce jesień potrafi być piękna, jednak intensywność barw kanadyjskiej jesieni nie pozwala zabrać się za łowienie.

Barwy nie robią wrażenia na miejscowym, łowi...

Rafała Kolumbia Brytyjska powitała okazałym samcem

żółty jesienny liść...

Nie byliśmy tam sami.

Schyłek dnia nadszedł niepostrzeżenie.

Steelhead'y pod ścisła ochroną, na kolację zapraszamy dolly varden. Notabene bardzo częsty przyłów.

Skeena to w języku Athapaska  mglista rzeka

A wraz z poranną mgłą na końcu mojego zestawu ląduje piękna samiczka. Jakże byłem szczęśliwy, w zasadzie mogłem już wracać... 

Jaap na swoim łowisku nie dawał się zaskoczyć

Upłynęło niewiele czasu gdy...

tym razem samiec steelhead'a zaatakował moją muchę.

To mam komplet...

Trzeba napisać coś na temat wędkarskiej etykiety w BC. Wypada łowić tylko na muchę, najrozsądniejszym rozwiązaniem są wędki dwuręczne. Muchy muszą być uzbrojone w pojedyncze haki. Na spinning łowią tylko Indianie ( i określenie to w tych stronach nie ma nic wspólnego z romantycznym wizerunkiem szlachetnych wojowników)

Mglista Rzeka raz jeszcze

Emocje...

 

Stalogłowe udowodniły nie raz, że nawet tuż spod nóg, gdy jesteśmy pewni, że już są nasze, potrafią jednym odjazdem oddalić się na 30 metrów

doświadczenie zwycięża...

Czasem na branie trzeba było czekać wiele godzin. W takich chwilach częściej utrwalałem piękno otaczającej przyrody na karcie pamięci mojego aparatu 

 Jednak cierpliwość popłaca

Piękne sreberko. Te świeże często uciekały pod prąd ułatwiając hol wędkarzowi.

Silnie łowna a co ważniejsze bardzo modna muszka. Wykonana z promieni południowo amerykańskiego strusia nandu. Po angielsku rhea - materiał na wybrzeżu Pacyfiku niezwykle poszukiwany, praktycznie nieosiągalny a co za tym idzie materiał najdroższy.

Będzie grochówka

A ja wciąż nie wiem co fotografować, hol czy krajobrazy?

srebrniaczek

Rafałowi rozwiązał się worek

Mglista Rzeka i kolejny hol o świcie

Rosnący poziom wody w Skeena'ie zmusił nas do zmiany rzeki. Po drodze, blisko ludzkich osad natykamy się na łosia. Nie rozsądne to z jego strony ponieważ...

... ponieważ Kanada to kraj myśliwych...

... a w kraju myśliwych łosię często kończą tak 

W związku z tym, że łowiectwo i wędkarstwo to podstawowa aktywność okolicznej ludności wizytujemy sklepy wędkarskie oraz miejscowego preparatora zwierząt. Zwierząt wprawdzie nam żal, jednak dla krętacza liczą się futerka...

Sierść rysia znalazłaby zastosowanie...

Bóbr, materiał wielu zastosowań...

A teraz naprawdę mieliśmy się nieswojo, jeśli takie kociaki spacerują po okolicznych lasach, to lepiej nie wychodzić z łodzi na brzeg

Przeczytawszy instrukcję obsługi miejscowych gatunków wodujemy naszą, znaczy Jaap'a łódź na Bulkley river.

Jest dobrze

...przy bobrowych żeremiach, nieźle tam połowiliśmy

W międzyczasie łowię mojego najmniejszego steelhead'a. Jedyna złowiona przez nas ryba, która miała w płetwie tłuszczowej tag (znak z informacją gdzie i kiedy została wpuszczona). W Kolumbii Brytyjskiej wszystkie sztucznie wpuszczane ryby są tagowane. W Stanach częściej obcina się im płetwę tłuszczową. Podczas naszego pobytu złowiliśmy tylko jedną z tagiem. Reszta pochodziła z naturalnego tarła.

Spokojnie, tutaj na pewno są ryby

... a ryba pozna fachowca

Jaap w życiu złowił tysiące steelheadów. Wiele większych od tej ryby. Jednak ten był najsilniejszy i najwaleczniejszy ze wszystkich do tej pory przez niego złowionych. I ja tam byłem i wszystko widziałem. 

Te zupełnie srebrne walczyły najfajniej. A tak swoją drogą złowiony na niemodnego zonkera.

tłuściutki...

Przepraszam się z jedynym poprawnym wzorem muszki i rybka od razu jakby dostojniejsza.

 

Wszystko kręci się wokół fantazyjnych imitacji pijawki ssącej ikrę

Jeśli wybieracie się na steelheady, to 80% much jakie powinniście zabrać. Pozostałe 20% stanowią kombinacje róży i czerni (tych ostatnich skutecznych w trąconej wodzie). Na niskiej, czystej wodzie, świeże ryby można łowić na suchą. Nam jednak to nie było dane.

komplet ...

... czyli parka

Czasem bywało ciężko...

Pod żeremia wracaliśmy nie raz...

i było warto

.... a może różowa?

... jednak różowa

Jednak niebieskie muchy dawały najwięcej ryb.

Mój największy 93 cm. Wierzcie, fajnie chodził. Też na ślajzura.

A to jeszcze raz ta sama ryba. Była silna jednak najwaleczniejszą złowiłem chwilę później. Niestety nie mam zdjęcia. Był to samiec 83 cm. Zabierał podkład i to kilka razy. Prawdziwa adrenalina.

Czas rozstać się z Bulkley river. Czas także na podsumowanie. We dwóch złowiliśmy 35 steelhead'ów oczywiście z wyraźną przewagą Rafała (ryb Jaap'a nie policzyliśmy, zresztą jak się umie, a On umie, to nie sztuka). Ile mieliśmy nieudanych holi? Nie wiemy, kto by to liczył?   Pogoda, wysoka brudna woda, nie ułatwiła nam zadania. Niemniej wracamy z tarczą a zdobyte doświadczenie wykorzystamy w następnych wyprawach.

A jeśli jesteście ciekawi jak Jaap'owi wiodło się w ostatnim sezonie, zapraszam do jego galerii w zakładce RESZTA ZDJĘĆ

 Zdjęcia: Jaap Kalkman, Rafał Kamiński (szerzej znany jako Trener albo Klops) oraz Maciej Król

Komentarz: Maciej Król

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


Web design: Agencja Interaktywna Arcymedia · Powered by: Luppo CMS