Oto Ameryka. Nie tylko wędkarska relacja ze Stanów
2010-02-20
Zaczęło się kosmicznie... Mój kumpel Szymek, z którym zaplanowaliśmy wędkarsko (ja)-turystyczny (on) rajd po Dzikim Zachodzie, jest astronomem - a to jego zabawka, stoi nad Doliną Krzemową, nie daleko San Jose - Kalifornia.

Do połowy lat 90-tych był to najnowocześniejszy teleskop na świecie. Zwierciadło 3 m średnicy i duużo innych, znacznie bardziej skomplikowanych, ale mało wędkarskich ciekawostek z nim związanych...
Park w Santa Cruz

California Department of Fish and Game-Nimbus Fish Hatchery. Wylęgarnia stanowa nad American River w zlewni ogromnej Sacramento. Zwyczajna wylęgarnia jakich w USA setki - produkująca 4 miliony smoltów rocznie, do celów zarybieniowych, głównie łososia Chinook (Czawycza, King Salmon). I to nie jest jedyny tego typu obiekt w dorzeczu Sacramento River... W Polsce, w skali całego kraju wypuszcza się o połowę mniej smoltów łososia i troci.


Stoły do sortowania i wycierania tarlaków

Stawy z rybami zabezpieczone przed drapieżnikami siatką

Wylęgarnia partycypuje w Project Kokanee pilotowanym przez California Inland Fisheries Foundation. CIFF jest organizacją non -profit, która działa we współpracy z California Departament of Fish and Game jako rodzaj społecznego wsparcia - finansowego i kadrowego. Dofinansowuje wylęgarnie, realizuje granty, organizuje różne imprezy mające na celu popularyzacje łowienia kokanee i poprawę ich siedlisk. Kokanee to słodkowodna forma (landlocked) łososia pacyficznego Sockeye (nerka). Nie migruje do morza, żerowiskiem są słodkowodne jeziora. Introdukowana do wód Kalifornii w 1941 roku z północnego zachodu Ameryki (Alaska), gdzie występuje naturalnie.

Oplata za parking dla wędkarzy - trzeba wpisać datę, oderwać kupon i wystawić za szybą, a to co zostanie włożyć w załączoną kopertę + 4 dolary i wrzucić do skrzynki przy wjeździe.



American River w całej okazałości. Spora woda, niestety o tej porze roku pusta - kwiecień. Steelheadów już nie było, a łososi jeszcze. Ale łowić trzeba, bo cuda się zdarzają ! Ten dzień niestety dniem cudów nie był...

Pojechaliśmy do Nevady, złowić legendarną rybę - Lahontan Cutthroat... Tutaj rancho jedno z wielu po drodze.

Pyramid Lake na pustyni w Nevadzie. Rezerwat Indian Payute. Miejsce magiczne ...

Pelikany na wodzie i największe pstrągi tęczowe świata pod nią...

Pyramid wraz z Walker Lake to pozostałości po gigantycznym jeziorze Lahontan, które prawie 8 tyś lat temu miało powierzchnię 22015 km 2 i było jednym z największych w Ameryce. Dziś Pyramid ma tylko 490 km 2 - to najgłębsza (109m) cześć wyschniętego Lahontan Lake... Dla porównania nasze Śniardwy 113 km 2. Pyramid to tak zwane ,,endorheic lake'' , czyli takie, którego wody nie spływają do oceanu, a są zasilane ciekami. Nagromadzone w jeziorze sole nadają wodzie obrzydliwy smak... Próbowałem - fuj!

Cel wyprawy osiągnięty - Lahontan cutthroat (Oncorhynchus clarkii henshawi). Największa ,,rasa tęczaka '' na świecie, endemiczny dla basenu Lahontan. Dorasta do 20 kg i ponad metra długości. Rekordowa ryba z Pyramid miała 18,6 kg !

Chodziłem po pustyni w neoprenach... Było gorąco, a woda w jeziorze lodowata - w górach ciągle śnieg... Na piachu grzały się jaszczurki. Mnóstwo różnych jaszczurek...

Święte miejsce Indian Payute - nie wolno zbliżać sie do tych skał.

Odwiedziliśmy prowadzoną przez Payute wylęgarnię kolejnego endemitu z Pyramid Lake - Cui -ui ( Chasmistes cujus) czyli jednego z gatunków suckera (Catastomidae). Są to ryby charakterystyczne dla Ameryki, spotykane również w Azji.

Baseny

Marble Bluff Fish Passage Facility - Truckee River, historyczne, zniszczone zabudową hydrotechniczną i hodowlą zwierząt, tarlisko Lahontana i Cui-ui. Zapora przy ujściu została wybudowana dla ustabilizowania stosunków wodnych - przy zaporze niezwykle wydajna winda dla ryb .

,,Szyb'' windy, przed wypełnieniem wodą i podniesieniem ryb do górnego poziomu. ,,Okienko' ' na górze z lewej strony, to górny poziom powyżej zapory.

Winda podjechała do górnego poziomu, przy ,,szybie'' całkowicie wypełnionym wodą. Ryby swobodnie mogą wypłynąć z ,,szybu'' i są już powyżej zapory.

Specjalnie żeby pokazać mi jak działa to ustrojstwo, kilka ryb ,, przesuszyliśmy''... Cześć z nich pojechała do wylęgarni.


Indianka Payute z okazem Cui-ui.


Wylot z windy i prąd wabiący ryby. W szczycie ciągu urządzenie potrafi przewindować do 2500 ryb dziennie - bez dotknięcia ręki ludzkiej. Wszystko działa automatycznie, programuje się cykle. Proste jak kij od miotły - wystarczy skopiować i mamy w Polsce wiele problemów rozwiązanych.

Skala na Pyramid Lake od której jezioro wzięło nazwę.

Nevada - krajobraz po bombie... Wszędzie.

Droga do nikąd, ruch zasadniczo nie istnieje...

Codzienna i prawdziwa Ameryka, z jaką się często stykaliśmy...

I Ameryka znana z filmów...

Widok jak z westernu... Wracamy do Kalifornii i jedziemy w stronę granicy z Oregonem.

Shasta Dam na Sacramento River - tutaj ryby wędrowne uderzają głową w przysłowiową ścianę...183 metry wysokości, wybudowana w 1945 roku. Całkowicie zmieniła termikę wody poniżej, tworząc jedno z najlepszych łowisk pstrągowych w Ameryce. Niestety wędrowne ryby skazała na częściową zagładę i reprodukcje w wylęgarniach. Na horyzoncie pokryty śniegiem wulkan Mount Shasta.

Wylęgarnia pod zaporą - zwyczajny widok w Ameryce. Wszędzie gdzie człowiek wybudował piętrzenia, powstały wylęgarnie - bez nich rybna Ameryka przestałaby istnieć. Trzeba o tym pamiętać .

Dolna Sacramento poniżej Shasta Dam. Ilość drobnych pstrągów zepsuła mi łowienie... Mucha położona na wodzie zostawała prawie natychmiast zatapiana przez stado małych ryb - dokoła dosyć często widać było zbiory większych. Nimfy im nie podchodziły tego dnia... Ogromnym problemem w Kalifornii jest limitowany akces do wody - nie można po prostu przejść przez prywatny teren i zacząć łowić w rzece, która jest już własnością publiczną... Dlatego tak popularne jest w Ameryce łowienie z łodzi. Dostałem się do wody przez wyznaczony publiczny akces i nie próbowałem już z niej wychodzić...

Upper Sacramento River -okolica Dunsmuir. Tak zwana ,,freestone river'', o tej porze roku trudna do łowienia ze względu na wysoką wodę. W sklepie wędkarskim postawili na mnie krzyżyk. Nie wiedzieli, że mam w pudełku polskie ,,bomby głębinowe '', którymi można przełowić nawet Rów Mariański... Kiedy powiedziałem im co złowiłem, zabrali się za grzebanie w moich muchach... Miejscowi fachowcy, przewodnicy, pół sklepu much na sprzedaż... Dzizus... Chris Raine, właściciel sklepu robi fantastyczne klejonki - Dunsmuir Rod Co.

Chudy, ale pierwszy dziki ,,górno sakramencki'' tęczak! Zawsze chciałem połowić te piękne ryby w ich naturalnym środowisku, w miejscu skąd rozpoczęły swoją spektakularną emigracje na cały świat... Mam to już z głowy...

Łowienie na takiej wodzie i w dzikim terenie było mordęgą... Ale uparty Polak, genetycznie obciążony... złotogłówką... Jest gorszy od wydry oraz prądu elektrycznego...

Niesamowicie mocne były te ryby... Masywne płetwy ogonowe i mimo, że po tarle, dawały ostro popalić.



Mój najmniejszy pstrąg z górnej Sacramento...


Kraj przyjazny wędkarzowi...

Wjechaliśmy do Oregonu - w Kalifornii powiadają, że tam nikt nie mieszka...Trochę racji mieli - zwyczajne miasteczko zabite dechami. Standard...

Amerykański styl życia - camper ciągnie jeepa do wypadów na ... zakupy? ...

Roque River - legenda Oregonu i marzenie łowców steelheadów. Marzyłem i ja... Do tamtego kwietniowego dnia...

Na tym odcinku łowiłem przez 2 dni - powyżej miasteczka Shady Cove. Niedaleko znajdowała się zapora kończąca migracje salmonidów - ponad 400 km od ujścia do Pacyfiku. 3 inne piętrzenia po drodze.... Końcówka sezonu i ryb w rzece już nie wiele, trzeba było się spinać...

Ławeczka z widokiem na tarlisko salmonidów... Wiosną steelheady przekopują rzekę, a jesienią łososie.

Jest pierwsza ryba!


Nie jest gigantem, ale to mój pierwszy dziki steelhead, który pływał w Pacyfiku, a nie jakimś śródlądowym bajorze.
Łowienie na muchę odpuściłem po kilku godzinach. Zbyt mało ryb było w rzece i prowokowanie ich do wzięcia muchy wydawało mi się stratą czasu. Decyzja była słuszna - na całym odcinku, gdzie przez 2 dni przewinęło się kilkudziesięciu wędkarzy, ryby łowiłem tylko ja! I poza tą pierwszą, wszystkie na jedną magiczną przynętę - wobler Salmo Minnow 7cm tonący i... czerwony, stary jak świat, dawno nie produkowany...

Wreszcie siedzi wielka, szalona ryba!

Za steelhedami trzeba się nabiegać...To co te ryby wyczyniają w wodzie i powietrzu nie mieści się w głowie...



Mam cię bratku! Dobrze ponad 80 cm. Wcześniej sporo większy odgryzł mi przynętę po półgodzinnej walce, kiedy wyciągałem już po niego rękę i sądziłem, że jest bez sił... One chyba nigdy ich nie tracą. Ostatni odjazd i ...I tyle go widziałem...

Kilka urwanych i kolejny sensowny na brzegu... Dookoła ludzie patrzą na mnie jak na kosmitę - nikt nie ma brań, a u mnie ,,muzealny'' Salmo, ,, plum'' do rzeki i .. wędka zgięta w pałąk .... Bardzo trudno było zaciąć, a jeśli się udało, to większość ryb po kilku fikołkach odpadała - nie chwytały przynęty głęboko do pyska tylko delikatnie ją ,,pstrykały''.


Z gorącej doliny Roque jedziemy w pobliskie Góry Kaskadowe, do Crater Lake National Park. Zaspy śnieżne sięgają kilku metrów, droga przypomina tunel...Ciągle pod górę, wyżej i wyżej...

Crater Lake w całej okazałości.7700 lat temu wybucha wulkan Mount Mazama, 3600 m. n.p.m. W pozostałym po erupcji kraterze powstaje jezioro - bez odpływu i dopływu, 592 m głębokości. Jest to siódme najgłębsze jezioro na świecie i najgłębsze w USA. Ryby? Pierwsze zarybienie w 1888r - wcześniej bezrybne. Wędkowanie bez licencji jednak grubość pokrywy śnieżnej nie pozwoliła na dojście do wody. Występują tu tylko 2 gatunki ryb, które utworzyły liczne i stabilne populacje - kokanee ( landlocked sockey, lub jak ktoś woli nerka ) oraz pstrąg tęczowy. Kokane są w Crater Lake niewielkie, żywią się planktonem, dorastają średnio do 15-20 cm, rekordowe 45 cm. Tęczaki za główną bazę pokarmową obrały insekty, rosną nieco większe 25-30 cm, z rekordowymi w okolicy 60 cm.

Wracamy ogrzać kosci nad Roque River. Zapora, która definitywnie kończy wędrówkę ryb, poniżej druga niewielka przy wylęgarni. Odcinek rzeki pomiędzy zaporami to świetne łowisko tęczków.

,,Polska szkoła jazdy'' ponownie wprowadziła amerykańskich wędkarzy w...zakłopotanie.... Z bystrej rynny wyciągałem rybę za rybą. Na co? Wiecie na co ...,,Wiatraczek'' na krótkiej lince i dwie nafaszerowane ołowiem ,,mega bomby'' w zestawie... Poprawiłem wodę po Amerykanach... Ich muchy nadawały się... na wystawę rzeczy lekkich i ulotnych... Generalnie zauważyłem wśród amerykańskich wędkarzy bardzo luźne traktowanie tematu i brak kojarzenia faktów nad wodą... Ryb jest zwykle sporo w łowiskach (mega zarybienia), więc nawet z takim beztroskim podejściem do wędkowania, coś tam zwykle połowią. Polak w tym samym łowisku wyjdzie na King Konga... Łowiąc najzwyczajniej w świecie - ale tylko dla niego...

Dobry kamuflaż...

Obecność węży odkryliśmy przypadkiem - dobrze, że nie śmiertelnym... Szymek w krótkich spodniach i sandałach poszedł na wycieczkę wzdłuż rzeki. Nagle słyszę krzyk! Wąż na ścieżce... Jadowity? A cholera go tam wie! Zanim wyszedł z powrotem na drogę wypłoszył 4 inne ... Umierałem ze śmiechu widząc jak obstukuje przed sobą ziemie i liście za pomocą długiego kija - to było jak ewakuacja z pola minowego.

Motel w Shady Cove - miasteczko ustawione zdecydowanie pod wędkarzy...

Cole M.Rivers Hatchery - stanowa wylęgarnia przy wspomnianej wcześniej zaporze na Roque River. Dane produkcyjne za 2009 rok: wiosenny i zimowy łosoś chinook (dwa ciągi tarłowe) - razem 1.981.000 smoltów +200.000 narybku, łosoś coho (silver ,kiżucz) 200.000 smoltów, wiosenny steelhead 220.000 smoltów, zimowy steelhead 425.000 smoltów i 65.000 narybku, pstrąg tęczowy 450.000 dużych wymiarowych ryb + 40.000 narybku. Razem 2.826.000 smoltów trzech gatunków ryb wędrownych, z jednej tylko wylęgarni, na jednej rzece ! Prawie dwa razy tyle ile wypuszcza sie do wszytskich polskich rzek! I powtarzam, takich obiektów jest w Ameryce na pęczki. Do napisania tego rozbudowanego komentarza zainspirowało mnie zdanie jakie niedawno przeczytałem w polskiej prasie wędkarskiej: ,,W Ameryce ochrona zasobów nie opiera się na zarybieniach, lecz przede wszystkim polega na ochronie naturalnych siedlisk dzikich ryb, aby mogły naturalnie się rozmnażać.'' To stwierdzenie mija się niestety z prawdą i rzeczywistością... Co widać na załączonych obrazkach...

Wylot z ,,drabiny'' (czy jak ktoś woli przepławki, choć w tym przypadku to nie do końca trafiona nazwa) kierującej tarlaki do wylęgarni.

Spore zagęszczenie pstrągów na wylocie .

Ryby pokonując komorę po komorze, wspinają się do budynku - sortowni tarlaków.

Collection Pond - basen końcowy, gdzie zbierane są tarlaki, następnie zagęszczane kratą i wpychane do widocznego w tle budynku sortowni - są tam również wycierane .

Żółtymi rurami, posortowane według płci tarlaki, transportowane są do stawów gdzie dojrzewają.

Steelheady czekające na swoją kolejkę do tarła - ostatnie ryby z ciągu, oraz pierwszy w tym sezonie wypatrzony przez nas letni chinook !


Kombinat - zwyczajny, amerykański wylęgarniczy kombinat...Gwarant rybnych wód w czasach gdy środowisko nie jest w stanie oprzeć się coraz większej antropopresji.Tam gdzie pojawia sie człowiek i jego pomysły na zabudowę rzek, ryby wędrowne skazane są na ciężki los...W takiej sytuacji zarybienia to konieczność i zabieg tak samo ważny jak ochrona i wspomaganie naturalnego rozrodu. Dzięki zdrowemu rozsądkowi i ekonomicznemu rachunkowi, amerykańscy wędkarze mogą cieszyć się rybnymi łowiskami.

Ulubiona pasza steelheadów - mokra. Manager wylęgarni twierdzi, że dzikie ryby taką zdecydowanie preferują.

Treść napisów na tej tablicy do przemyślenia... Gdzie była przyczepiona? Do zbiornika na samochodzie do transportu żywych ryb...

Ślepo walcząc z zarybieniami, skończymy jak ten wiszący na ścianie w biurze wylęgarni ... jeleń...

Wracamy z powrotem do Kalifornii. W planie była jeszcze słynna Umpqua River w Oregonie, ale szanse na złowienie steelheada były już małe o tej porze roku, więc ... co się odwlecze, to nie uciecze...

Nie pamiętam co to była za rzeka. Jeszcze się nie obudziła po zimie... Jedyny pstrąg potokowy wyjazdu, pochodził właśnie z niej.

Turkusowa Smith River - najlepsza steelheadowa rzeka Kalifornii. Większość ryb w przedziale 15-18 funtów, a trafiają się takie ponad 20.

Elk River i sekwoje na brzegu...

Redwood National Park - rzeka płynąca w cieniu gigantycznych sekwoi ...

Paul Bunyan - mityczny drwal, o ponad przeciętnych zdolnościach i gabarytach, oraz jego przyjaciel Babe the Blue Ox. Podobno razem wyorali w ziemi Grand Canyon, a Wielkie Jeziora powstały po to, aby Babe Blue Ox miał wystarczająco dużo wody do picia... Dwóch amerykańskich gigantów, z którymi związanych jest wiele legend. Krasnal przy bucie Paula to ja...

Jedzenie i śmieci mogą zabijać niedźwiedzie - głosi napis. A niedźwiedzie mogą zabić mnie! I zasadniczo to była moja myśl przewodnia, kiedy łaziłem o zmroku po krzakach w tym nierealnym lesie gigantycznych drzew...


Czułem się jak na planie z filmu ,, King Size''...Ten las to zdecydowanie Szuflandia...

Jeden z najstarszych i najwyższych żywych organizmów na naszej Planecie - Coast Redwood (Sekwoja wieczniezielona) 112 metrów wysokości ...Rekordzisty nie chciało nam się szukać po lesie - stoi tam od tysięcy lat i niech sobie stoi w świętym spokoju - jest tylko 3 metry większy od okazu ze zdjęcia... Do dzisiejszych czasów przetrwało około 10% sekwojowych lasów Kalifornii i Oregonu. Od końca XIX wieku były bezwzględnie wycinane toporami poszukiwaczy złota i osadników .

Coast Redwood and Polish Redhead


Sekwojowa miejscówka

Ruszyliśmy legendarną Route nr 101 na południe, w kierunku San Francisco - musiałem przejechać autem po Golden Gate Bridge! Droga nr 101 to jedna z najstarszych i fantastycznych widokowo dróg w Kalifornii, biegnąca nad brzegiem Pacyfiku. Zaczyna się w Oregonie, a kończy ...w Los Angeles... Przecinaliśmy ujścia licznych rzek, którymi łososie i steelheady migrują na tarliska...


Kalifornijskie wybrzeże Pacyfiku jest urocze ... Obiecałem sobie wtedy, że zobaczę jak wygląda brzeg po drugiej stronie Oceanu. Ale o tym juz w innej relacji...

Sonoma Valley wraz z sąsiednią doliną rzeki Napa, to miejsca skąd pochodzą kalifornijskie wina.

Zrobiłem to ! Przejechałem amerykańskim,, krążownikiem'' po Golden Gate Bridge!


Więzienie Alcatraz.

San Francisco, widok od zatoki na Russian Hill. To miasto zdecydowanie posiada swój klimat - zupełnie inny niż, jakieś takie ,,plastikowe'' moim zdaniem Los Angeles.

Slynne uchatki kalifornijskie, które skolonizowały port.

Transamerica Pyramid - najbardziej charakterystyczny budynek miasta. Wjechaliśmy w sobotnią noc do centrum tego mastodonta. Na pytanie czy mamy mapę, żeby się stamtąd wydostać, Szymek wyjął przewodnik studencki z jakąś śmieszną mapką, wyglądającą jak siateczka z czarnych kresek... Pomyślałem wtedy, że będziemy błądzić tutaj do Bożego Narodzenia... A potem wjedziemy w latynoską dzielnicę , dostaniemy po kuli w kolano... I naprawdę skończymy jak w amerykańskim filmie...

Trochę zgubieni, trochę zaciekawieni okolicą, postanowiliśmy powłóczyć się po klubach i innych... dziwnych miejscach...Sobotnia noc w San Francisco nie przytrafia się codziennie, więc ... Na zdjęciu widok z obiektywu aparatu.

Ten sam widok, ale w naszych oczach ... Potem było już tylko ciekawiej ... Kto oglądał film The Hangover ( Kac Vegas ) wie o co chodzi ... Przezornie aparat zostawiliśmy w aucie ...

Następny dzień. Stara misja gdzieś na pustkowiu pod Santa Cruz...

Jedziemy na południe - Monterey. To stąd wariaci z ,,Lotu nad kukułczym gniazdem'' wypływali na połów łososi.

Się mieszka...To jest zabudowa pasa nadmorskiego!...

Monterey Bay Aquarium - największe akwarium w USA. Ekspozycja robi wrażenie...

Mureny.

Los Angeles, Hollywood Blvd - Walk of Fame. Gwiazda Marilin Monroe - kwintesencja Ameryki
Koniec bajki...

Tekst i zdjecia : Marcin Sułkowski ( Bigos )
Autor jest ichtiologiem, od wielu lat mieszka w Irlandii gdzie pracuje w wylęgarni łososi atlantyckich.
© Wszelkie prawa zastrzeżone przez Rybolownia.pl
