Najważniejsza jest mucha

2010-02-07

Szczupak 98 cm
fot. Maciej Król

Szczupak 98 cm fot. Maciej Król

fot. Maciej Król

fot. Maciej Król

fot. Maciej Król

fot. Maciej Król

 Kiedyś nadchodzi taki dzień, gdy syn dorasta na tyle by zapragnąć jeździć z tatą na ryby. Jeśli łowimy na spławik, ewentualnie spinning, wtedy nie ma problemu. Gorzej gdy dzieciak jest na tyle duży aby spokojnie operować wędziskiem, jednak za mały aby brodzić.  
    Muszkarz staje wtedy przed poważnymi dylematami: czy lepiej żeby siedział w domu póki nie dorośnie, czy może zmienić metodę, przeprosić się ze spinningiem i gruntówką denną? Znalazłem wyjście z tej trudnej sytuacji a rozwiązanie pozwoliło mi odkryć ponownie wspaniałą, niezwykle waleczną rybę.
Postanowiłem łowić szczupaki – na muchę, mój syn mógł spinningować, siedząc ze mną w łodzi.

Zacząłem eksperymentować z wędziskami, linkami, przyponami. Rola kołowrotka też jest niebagatelna, jednak najważniejsza okazała się mucha. Oczywiście przede wszystkim musi skutecznie wabić ryby, jednak to pod nią, jej zalety i wady powinniśmy skompletować cały zestaw. Na początku łowiłem na  wiele wzorów wykonanych z różnych materiałów, naturalnych i sztucznych o różnych wielkościach i wadze. Jednak zdecydowanie najskuteczniejsze były te bardzo duże.  Wiele czasu zajęły mi eksperymenty z materiałami, gdy są suche na pozór wydają się posiadać podobne właściwości, jednak w wodzie okazywały się albo strzałem w dziesiątkę albo kompletnym nieporozumieniem. Gdy odkryłem, że mucha musi być znacznych rozmiarów, (co zresztą jest zgodne z trendami w spinningu, guma na medalowego szczupaka rzadko jest krótsza niż 15 cm, a jerki często przekraczają wymiary ochronne ryb, które imitują), od razy wyeliminowałem wszystkie naturalne materiały. Ich praca w wodzie jest znakomita, jednak szybko nasiąkają a mokra muchowa przynęta, często kilkunastokrotnie rozmiarem przekraczająca strimery, zonkery itp, które stosujemy na pstrągi, działa jak stugramowy odważnik uwiązany na końcu sznura. W rozwiązaniem tego problemu pomogły materiały syntetyczne. Choć nie od razu. Na rynku obecnie jest nieskończenie wiele tego rodzaju produktów. Na pierwszy rzut oka różnią się tylko kolorem, w których nieskończonej wprost ilości możemy przebierać. Jednak podstawowa różnica to długość, grubość, i sztywność włosia. Materiał, na jaki powinniśmy się zdecydować musi mięć bardzo długie, możliwie jak najcieńsze a co za tym idzie delikatne włosy. Takie właściwości posiada np. super polar fibre. Mucha wykonana z niego w wodzie będzie kilkukrotnie zwiększać swoją objętość, by podczas podciągania natychmiast się kurczyć, i znów rozszerzyć, po zatrzymaniu. Każdy, kto nie widział, jak pracuje mucha wykonana z syntetyków będzie naprawdę zdumiony. Śmiało można powiedzieć, że przynęty gumowe chętnie stosowane w metodzie spinningowej w porównaniu z muchami prawie wcale nie pracują. Wadą opisywanych produktów jest cena. W związku z tym w pewnym momencie zabrnąłem w ślepy korytarz, szukając substytutów. Ostatnio w wypoczynkowych miejscowościach, pojawiły się kolorowe peruki. Nabyłem kilka i ukręciłem z nich szereg wabików. Jednak włosy z jakich są wykonane, są zbyt sztywne. Owszem, pracują w wodzie, jednak mnie nie przekonały. Wróciłem do drogich produktów, porównując ich ceny np. z cenami woblerów. Płacenie za materiały przyszło łatwiej.

fot. Maciej Król

fot. Maciej Król

fot. Maciej Król

fot. Maciej Król

fot. Maciej Król

fot. Maciej Król

Uważam, że niebagatelne znaczenie ma kolor. Projektując moje przynęty nie starałem się na siłę naśladować natury. Kierowałem się starymi doświadczeniami ze spinningu. Najwięcej ryb łowiłem na rippery w kolorach: żółty z czerwonym grzbietem, biały z czerwonym lub czarnym grzbietem, oraz biały z niebieskim grzbietem. Srebrne, błyszczące w słońcu wahadłówki też rzadko kiedy zawodziły. Podobne zestawy barw wybieram kręcąc muchy.
Wykonanie wabików z opisanych powyżej syntetyków nie sprawi, że z pstrągowym kijem będziemy mogli wybrać się na szczupaki. Użyty materiał pozwala nam tylko na więcej, jednak by łowić skutecznie i komfortowo musimy zainwestować w oddzielny kij. Nie jest to łatwa decyzja, zważywszy na ceny wędzisk muchowych. Najbardziej kompromisowym rozwiązaniem będzie wędka klasy 8. Poza szczupakami połowimy na nią bałtyckie trocie, czy to nad którąś z pomorskich rzek, czy też brodząc w morzu. Jednak jest to rozwiązanie połowiczne, ponieważ tą wędką nie poradzimy sobie z naprawdę dużymi  muchami. Starczy na 85% sytuacji, jednak będzie za słaba, szczególnie przy silnym wietrze (nie możemy zapominać, że duża mucha na wietrze nie bardzo chce lecieć tam gdzie my chcemy). Osobiście z czystym sumieniem rekomenduje wędkę klasy 10. Niektórzy szwedzcy bądź irlandzcy wędkarze, gdzie łowienie szczupaków na muchę jest prawie narodową tradycją polecają wędki w klasie 10 -11. Mocny kij daje naprawdę duży komfort łowienia, zapewniając swobodę wyboru przynęty.
Obecnie prawie każdy z wiodących producentów linek muchowych posiada w swoim asortymencie specjalny sznur do łowienia szczupaków. Zapewne są to dobre produkty, ułatwiające dalekie rzuty ciężkimi wabikami. Sprawdzają się bardzo dobrze wiosną (z racji swej pływalności), gdy szukamy ryb na płyciznach. Nie możemy jednak zapomnieć, że nasza potencjalna zdobycz może żerować w różnych partiach wody. Dlatego potrzebna będzie linka intermedium, oraz przynajmniej dwie, trzy o różnych klasach tonięcia. Osobiście używam głowic rzutowych. Na rynku są w sprzedaży takie, dostosowane do dużych much. Jest to wygodne rozwiązanie ponieważ umożliwia ich szybką wymianę. Nie wyobrażam sobie tego w przypadku sznura, chyba że mamy je nawinięte na oddzielnych szpulach.

Szczupak 107 cm.
fot. Mateusz Król

Szczupak 107 cm. fot. Mateusz Król

fot. Maciej Król

fot. Maciej Król

fot. Maciej Król

fot. Maciej Król

Szczupak wymaga użycia przyponu, z końcówką odporną na jego ostre zęby. Możemy stosować przypony fluorocarbonowe lub wolframowe, oferowane spinningistom lub specjalne muchowe przypony, przeznaczone do łowienia szczupaków. Ich koszt może odstraszać, jednak starczają na bardzo długo a rzut wykonany przy ich użyciu jest znacznie bardziej precyzyjny.
Utarło się w Polsce uważać, że kołowrotek w metodzie muchowej pełni tylko rolę magazynka na linkę. W przypadku gdy łowimy małe ryby pewnie tak jest, jednak ja pisząc ten artykuł myślę o łowieniu naprawdę dużych okazów. Nie interesują mnie szczupaki poniżej 80 cm a te potrafią udowodnić wędkarzowi, że ostatnie słowo należy do nich. Poza sprawnym hamulcem „młynek” powinien mieć maksymalnie możliwie dużą średnicę, po to by szybko nawinąć luźną linkę i resztę walki z rybą prowadzić z jego pomocą. Nie możemy zapomnieć o solidnej ilości odpowiednio mocnego podkładu. Duży szczupak potrafi odjechać.
Aby swobodnie łowić, bezwzględnie musimy opanować rzut skandynawski. Umożliwi nam to posyłanie przynęty na znacznie większe, w zasadzie ograniczone tylko długością sznura odległości.
A gdy już zarzucimy naszą muszkę pozwólmy jej spokojnie zatonąć, podciągajmy ją powoli i bardzo powoli, niech jej praca różni się od pracy wszystkiego co do tej pory drapieżniki widziały. Na tym polega przewaga. Praca naszej przynęty jest inna!  Chociaż czasem bywają sytuacje, kiedy warto przyśpieszyć. Eksperymentujmy, jednak bardzo wolne prowadzenie zapewniło mi sporo sukcesów.
Szczupak atakując muchę nie napotyka żadnego oporu (miękkie włosy poddają się natychmiast jego impetowi), dlatego chwyta ją całą. Nie potrzebujemy w związku z tym stosować „dozbrojek” , które tylko przeszkadzają plącząc zestawy. Za to warto na płytkich, zarośniętych wodach stosować antyzaczep zawiązany z grubej żyłki na haczyku.
Kiedyś bardzo duży .szczupak atakował pięć razy moja muchę, po każdym ataku zacinałem a mucha wypadała mu z pyska, byłem zupełnie zdumiony. Dopiero po wyjęciu przynęty z wody okazało się, że w haczyk był wbity kawałek drewna. 
Zacięty szczupak na wędce muchowej walczy wspaniale. Elastyczny sznur i miękkie wędzisko doprowadzają go to furii. Spodziewajmy się tańców na ogonie i gamy wyskoków.
Często łowię te ryby na muchę w towarzystwie spinningistów. I nie mam gorszych wyników. Wręcz często lepsze, co tłumaczę zupełnie inną pracą przynęty. Szczególnie na naszych przebłyszczonych wodach jest to ważne. Doszło do tego, że zacząłem wiązać szczupakowe muchy na lekkich główkach jigowych, najpierw synowi a później kolegom.
Należy tak przygotowane „koguty” (chyba tak powinienem nazywać taki rodzaj wabika) prowadzić podobnie jak muchę – bardzo wolno. Wierzcie mi, ich skuteczność potrafi zaskoczyć. Przy okazji nie trzeba używać syntetycznych materiałów (ciężar przynęty w tym przypadku nie ma już znaczenia). Proponuje wykonywać je z włosów owcy islandzkiej, są bardzo długie i świetnie pracują w wodzie.

Połamania

Tekst. Maciej Król
Wykonanie much. Maciej Król
Zdjęcia. Maciej Król
 

Web design: Agencja Interaktywna Arcymedia · Powered by: Luppo CMS